Strona główna | Mapa strony | Kontakt
URZĄD GMINY
KONTAKT
INWESTYCJE I PROJEKTY
SAMORZĄDOWY INFORMATOR GMINY
BUDOWA NAPOWIETRZNEJ LINII 2x400 kV
OGŁOSZENIA
PRACOWNIA CERAMICZNA
Wystawa instruktorów plastyki w pałacu w Lubostroniu.
Ceramika z pasją.
Złota Pracownia
MAPA SERWISU
AKTUALNOŚCI
GALERIA
ZDROWIE
KRUS - INFORMACJE DLA ROLNIKÓW
GMINNY OŚRODEK KULTURY I SPORTU
OŚWIATA
SPORT
TURYSTYKA
WYKOPALISKA W PNIU
OCHOTNICZA STRAŻ POŻARNA
LOKALNA GRUPA DZIAŁANIA
ROZKŁAD JAZDY BUSA
POLICJA
TELEFONY ALARMOWE
GMINNE KOŁO EMERYTÓW,RENCISTÓW I INWALIDÓW
PODZIĘKOWANIA
ADOPCJA ZWIERZĄT

Kilkunastoletni czy jeszcze młodszy następca Wyspiańskiego lub Starowiejskiego nie do końca świadomie podejmuje decyzję, która może mieć fundamentalne znaczenie dla jego przyszłego rozwoju artystycznego: postanawia uczestniczyć w zajęciach koła plastycznego w lokalnym ośrodku kultury. Młody człowiek chce zajmować się sztuką, ale nie wykształci siebie samego; potrzebny jest ktoś, kto wskaże uchybienia i podpowie rozwiązania. Doświadczeni instruktorzy wiedzą, jak trudno sprostać oczekiwaniom, z którymi do nich przychodzi. Nie pomogą mu rodzice, nawet jeśli sami będą artystami; stają się zwykle mało krytyczni w stosunku do pierwszych samodzielnych prób swoich dzieci. Znacznie gorzej, jeśli w pracach swego syna, czy córki widzą przede wszystkim swoje niezrealizowane marzenia. Następcy Picassa czy Salwadora Dalego nie zawsze pomoże nauczyciel plastyki w szkole podstawowej czy średniej, gdyż zobowiązany jest przede wszystkim realizować program nauczania. Nauczyciel Sztuki w codziennej praktyce latami musi zwalczać złe nawyki estetyczne, z jakimi uczniowie przychodzą do szkoły. Ciągle zbyt wielu wrażliwych młodych ludzi zadowala się przeciętną oceną z przedmiotu Sztuka, aby w ten sposób znaleźć czas na wkuwanie zbyt wielu wiadomości z przedmiotów niezbędnych do egzaminu – testu maturalnego. Czy założeń programowych z dziedziny plastyki nie należałoby dostosować do realiów, jeśli efekty zwykle okazują się mierne? Zawsze jednak znajdowali się, znajdują i będą znajdować się młodzi ludzie, którzy chcą rysować, malować, rzeźbić, fotografować, realizować filmy. Instruktor plastyki w miejscowym ośrodku kultury staje się wychowawcą, decyduje o ich dalszych drogach życia, nie tylko artystycznego. Nie ma w tym zdaniu nadmiernej przesady! Od jego predyspozycji artystycznych i dydaktycznych zależy aż tak wiele! Jest to wystarczający powód, aby pracownie miały nie tylko jak najlepszych instruktorów, ale i jak najbardziej wszechstronne wyposażenie.  Istnieje rozbudowany system ogólnopolskich i regionalnych szkoleń, narad i konferencji metodycznych, konkursów, plenerów, pokazów, które mają ułatwić życie i pracę instruktorów plastyki. Nigdy nie jest ich za dużo. Znakomitą okazją do wymiany doświadczeń są cykliczne wystawy prac artystycznych instruktorów plastyki. W tym roku taki pokaz, zatytułowany Prezentacje, zorganizowany został przez bydgoski Wojewódzki Ośrodek Kultury we wnętrzach pałacu hrabiów Skórzewskich w Lubostroniu. Uczestniczyło w nim szesnastu instruktorów z obszaru Województwa Kujawsko – Pomorskiego. Każdy z nich przedstawił zestaw prac, które miały zaprezentować aktualne kierunki poszukiwań artystycznych w dziedzinie rysunku, grafiki, malarstwa, rzeźby, ceramiki, tkaniny artystycznej oraz grafiki książkowej. Różnorodność propozycji, będących przeglądem aktualnych kierunków w sztuce współczesnej, stanowiła duże, budujące zaskoczenie dla tych uczestników wernisażu, którzy 24 lutego zetknęli się z tymi realizacjami i spotkali z ich autorami. Znakomite dzieła sztuki powstawały, powstają i będą tworzone nie tylko w głównych ośrodkach życia artystycznego, ale także poza nimi. Przekonała nas o tym Mariola Brucka, instruktor plastyki ze Świetlicy Wiejskiej w Gzinie (koło Dąbrowy Chełmińskiej). Przywiozła ze sobą kilkadziesiąt (!) prac ceramicznych, ujmująco wyeksponowała je w oświetlonych świeczkami piwnicach pałacu, w których niegdyś leżakowało wino. Znalazły się tam zarówno wielkie naczynia, wypalone i zachowane w naturalnym kolorze, jak i mniejsze, zgrabnie mieszczące się w dłoni. Ich autorka nie używa koła garncarskiego! Cierpliwie wykleja ściany warstwami tak, jak robili to pierwsi znani nam mieszkańcy Ziemi Chełmińskiej sprzed około 10 tysięcy lat. Wiele przedmiotów ceramicznych, posadowionych w piasku na posadzce piwnicy, sprawiało wrażenie symbolicznego hołdu dla naszych przodków. Nie są to repliki dzieł jakiejkolwiek ze znanych nam kultur, choć Mariola Brucka przyznaje, że zajmuje się plastyką obrzędową. Tworzy pod wpływem wewnętrznego impulsu, daje się uwieść i ulega pasji, kreuje świat własnej wyobraźni. Na wystawie w Lubostroniu prace Marioli Bruckiej zostały zestawione z ceramiką Barbary Rużniak, instruktorki w Klubie Młodych Twórców z Sępólna Krajeńskiego.




Mariola Brucka i jej ceramiki, fot. Stanisław Jasiński


Tworzywo to samo, a jakże odmienne – oczywiście, równie ciekawe – efekty końcowe! Zarazem znakomita okazja do wymiany tajemnic warsztatu ceramicznego. Prezentacje ponad wszelką wątpliwość dowiodły celowości tego typu spotkań instruktorów - twórców ceramiki artystycznej, także grafiki, rzeźby i malarstwa. Podręczniki nie zastąpią istotnych rozmów przy aranżacji wystawy.

Biegłość warsztatowa, efekt długoletnich zmagań instruktorów z materią artystyczną, gwarantuje poprawne dzieła, którym potrzebne jest coś jeszcze – serdeczny stosunek do człowieka – zawarty w perfekcyjnych rysunkowych portretach autorstwa Waldemara Zyśka z MDK nr 5 w Bydgoszczy. W. Zyśk jest też wszechstronnym malarzem, ale obrazy nie będące portretami żony artysty prezentowane w Lubostroniu nie niosą w sobie aż tak wielkiego ładunku emocjonalnego. Podczas Prezentacji nie pokazano zbyt wiele dobrego malarstwa, ciekawy był sposób potraktowania kontrastujących, syntetycznych plam barwnych w zestawie Henryka Wojtasa z Gminnego Ośrodka Kultury w Kcyni. Są to obrazy niedużych rozmiarów, proponujące indywidualne rozwiązania malarskie, poszukiwania sposobu ujęcia więcej niż trzech wymiarów na płaszczyźnie, czego niestety nie można powiedzieć o wielkoformatowych pracach Macieja Jelińskiego z Szubińskiego Domu Kultury. Młody autor jest człowiekiem obdarzonym benedyktyńską cierpliwością, obrazy buduje z nadmiernie regularnych plamek barwnych, układy tych punktów tworzą zarys przedmiotów prezentowanych na płaszczyźnie, stanowiący odpowiednik konturu, a więc rysunku. Kontury wypełnia M. Jeliński zdecydowaną płaską plamą barwną, uzyskując oczywiste skojarzenie swojej techniki z efektami, jakie uzyskuje się bez pędzla w komputerze przy użyciu specjalistycznych filtrów naśladujących solaryzację, relief oraz izohelię barwną. Nie widzę celu w przenoszeniu na płaszczyznę malarską wydruków komputerowych a przy tym nie pociąga mnie tematyka prac plastycznych M. Jelińskiego. Dwóch instruktorów zaprezentowało rzeźbę: Eugeniusz Izdebski z Pałuckiej Pracowni Rzeźby w Żninie jest biegłym kontynuatorem tradycji polskiej rzeźby ludowej, nie ukrywającym swojej pasji propagowania regionalnych form. Artystyczny dialog z jego klasycznymi pracami prowadził Edward Maciejewski z Gminnego Zespołu Oświaty, Kultury i Kultury Fizycznej w Gąsawie, twórca podchodzący swobodnie do kanonu ludowości, autor oryginalnych przedstawień figuralnych, wykorzystujący naturalne właściwości pni przydrożnych drzew. Prezentacje zdominowane zostały przez różne rodzaje technik graficznych, w których instruktorzy zaprezentowali podziwu godną biegłość. Doskonałą szkołę grafiki warsztatowej od wielu lat propaguje małżeństwo Elżbieta John-Józefowicz i Maciej Józefowicz, współpracujący z WOAK w Toruniu. Prace pokazane w Lubostroniu jeszcze raz dowiodły ich maestrii w tej dziedzinie. Grafika warsztatowa jest „punktem wyjścia” głęboko humanistycznych prac Ewy Miller z MDK nr 5 w Bydgoszczy, która wielokrotnie przetwarza obraz uzyskany z prasy graficznej, łącząc go z innymi technikami dochodzi do indywidualnych rozwiązań formalnych, wykończonych jej tylko właściwą „techniką własną”. Na wystawie w Lubostroniu grafika została celnie zestawiona z pastelami Teresy Warian-Ostrowskiej z Miejskiego Centrum Kultury w Aleksandrowie Kujawskim. Autorka przedstawiła reprezentatywny zestaw prac, każda z jej realizacji proponowała odmienne rozwiązanie formalne, wykonane zostały z dużą swobodą, w niebanalnej i nie powtarzającej się gamie barwnej. W zasadzie są to abstrakcyjne przestrzenie o dużej głębi, uzyskiwanej oszczędnymi zabiegami formalnymi. Prezentacje w cudnie ośnieżonym, mroźnym otoczeniu pałacu i parku w Lubostroniu były przede wszystkim spotkaniem przyjaciół. Serdeczność, bliskość i radość bycia razem zbudowały niepowtarzalną, ciepłą a nawet gorącą atmosferę tego dnia. Wielka w tym zasługa dyrektora Andrzeja Budziaka oraz zespołu pracowników Pałacu w Lubostroniu, majestatycznego i magicznego miejsca na mapie kulturalnej naszego województwa.

Stanisław Jasiński

 

 

 

 

poleć artykuł wersja do druku  





Copyright © 2007 by Logonet